Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peter Capaldi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peter Capaldi. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 września 2014

Czego boi się Doktor, czyli Doctor Who - Listen (S08E04)

Muszę przyznać, że w tytule zawarłem niemały spoiler dotyczący fabuły odcinka. Prawda jest taka, że nie do końca mnie to obchodzi, a poza tym wątpię, by ktokolwiek miał czytać ten opis po to, by stwierdzić, że chce lub nie chce zobaczyć tego odcinka. Obawiam się, że przyjmę takie podejście przy każdym takim okołodoktorowym temacie i podejdę do tego dość... luźno. Cóż, zatem nie pozostaje mi nic innego, jak tylko - ENJOY!
Mania Doktora ponownie wplątuje Clarę w niebezpieczne przygody.
W dużym skrócie - w pierwszych scenach widzimy Clarę i jej nowego znajomego z grona nauczycieli - Danny'ego Pinka. Ale nie są "tak po prostu", a są na pierwszej randce. Całe spotkanie zapowiada się naprawdę miło, ale po pierwsze - perspektywa Doktora w tle rujnuje wszystko na wejściu; po drugie - gdy podczas rozmowy zostaje poruszony temat wojny, Danny zaczyna burzyć się i podchodzić do wszystkiego zbyt osobiście. Clara nie wytrzymuje napięcia i zwyczajnie wychodzi. Ale wieczór mimo wszystko będzie dla niej pełen wrażeń, bo oto w jej domu, w jej własnym domu ląduje podejrzanie niebieska budka telefoniczna z dziwnym siwym gościem w środku. Na wstępie - aluzji do starości niemalże brak. Teraz wszystkie jakby ustępują aluzjom do groźnych brwi Capaldiego. Wracając do tematu, Doktor ma tym razem problem z istotą, która jak mniema, towarzyszy każdemu z nas, nawet wtedy, gdy pozornie jesteśmy sami. Teoretycznie łączy się to ze snem, który ma na jakimś etapie życia każdy z nas - o ręce spod łóżka, która łapie nas za kostkę. Władca Czasu chce cofnąć się do dzieciństwa Clary za pośrednictwem więzi telepatycznej TARDIS, jednak w wyniku rozbiegania myśli bohaterki lądują nieopodal domu dziecka, w dzieciństwie Danny'ego, który wtedy jeszcze był Rupertem.
Doktor kontempluje nad istotą stworków spod łóżka.
Idiotycznego i przydługiego wstępu stało się zadość. Co bardzo spodobało mi się w odcinku, to wszelkie czasowe kombinacje. Dzieciństwo Danny'ego, dziwna przyszłość z jednym z potomków Pinka i najprawdopodobniej drugiej znanej nam postaci, oraz trzecie, dzieciństwo postaci najistotniejszej ze wszystkich. O tym właśnie mógłbym rozpisywać się najwięcej, bo to najbardziej mnie urzekło. Został wyjaśniony pewien drobny detal z The Day of the Doctor, przy okazji poznaliśmy Doktora od bliższej, nieco słabszej strony. Jeśli chodzi o pomysł na fabułę - wyjątkowy. Zdecydowanie dość mroczny i niepokojący. Co prawda, nie wywoływał ataku paniki jak każde spotkanie z Płaczącymi Aniołami, ale miał w sobie coś klimatycznego z delikatnym dreszczykiem. Humor był tutaj dość oszczędnie dawkowany, ale nie zabrakło go w ogóle, co również cenię. Przede wszystkim, fabuła była dużo bardziej zgrabna i klejąca się niż w odcinku piątym, o czym też nie omieszkam napisać.

Po tych kilku odcinkach walki z samym sobą ostatecznie stwierdzam, że Capaldi został Doktorem. Wpasował się w kanon, wykształcił swoją tożsamość zachowując zasady dziwności i nietypowości. Nie mogę się doczekać kolejnych wystąpień, a ten odcinek zdecydowanie zadziałał na jego korzyść.

poniedziałek, 1 września 2014

Nowy Doktor - S08E01 "Deep Breath"

Na nowego Doktora czekałem dobre parę miesięcy (w sumie, tak jak reszta całego fandomu). Po dość smutnym i emocjonującym zakończeniu kariery Matta Smitha, czyli jedenastego wcielenia, byłem jeszcze bardziej ciekaw do czego posuną się twórcy. Czy mogli uczynić Władcę Czasu jeszcze bardziej charyzmatycznym i dziwacznym niż Tennant i Smith (mówię oczywiście tylko o nowych seriach)? Póki co nie mam zdania, bo wiadomo, pierwsze odcinki to i on sam trochę nie wie gdzie jest, płacze, że nie jest rudy, że jest stary, ma fajną wątrobę i takie tam. I tak też było tym razem, ale po kolei.
Nowy Doktor (czyli Capaldi) i stara Clara (czyli Jenna Coleman).

Realia odcinka - wiktoriański Londyn. Moja dziewczyna twierdzi, że ma już dość tej tematyki w tym serialu, w sumie to mogę się podpiąć pod tę opinię. Ale okej, pomijamy ten wspaniały fakt, bo oto w tymże Londynie materializuje się wielki T-Rex. Chwilę potem materializuje się TARDIS, a właściwie to zostaje wypluta przez dinusia z przykrótkimi rączkami. Ze środka wylatuje całkiem nowy i całkiem zmarszczony Capaldi w roli dwunastego wcielenia, i wciąż piękna i nieskazitelna Jenna Coleman w roli Clary. Nasz Władca jak zwykle nie ogarnia totalnie, nie wie co się dzieje, a do tego zaczyna się żalić, że jest stary. W tym samym momencie pojawia się znajomy już fanom serialu gang, czyli Vastra, Jenny, oraz ziemnior Strax. Doktor odpływa, a w międzyczasie reszta rozkminia jak uspokoić relikt przeszłości - wielkiego gada szalejącego po Londynie. Później wychodzi na jaw, że dinozaur nie jest największym problemem naszych bohaterów - będzie im dane zmierzyć się z... HA. Obejrzyjcie, to się dowiecie.
Oprócz twarzy Doktora, zmienił się także nieco wystrój TARDIS.
O Capaldim w roli głównej nie mam za bardzo jeszcze zdania, podejrzewam, że podobnie będzie gdzieś do połowy sezonu. Wiem tylko, że ma chłop potencjał i nie przekreślam go póki co. Po prostu jeszcze nie ogarnął się w nowym wcieleniu. Ciekawy jest też kontrast między nim, a młodo wyglądającym Smithem. Nowy Doktor wydaje się przez to bardziej dojrzały, na pewno będzie miał inne podejście do wielu spraw. A jeśli już o wieku mówimy - niepotrzebnie w każdym dialogu bohaterów zawarto jakieś nawiązania do zupełnie nowego wyglądu Doktora. Fajnie, że wygląda na starszego, ale mam oczy, więc nie trzeba mi o tym przypominać w każdym możliwym momencie. Jeśli chodzi o sam odcinek, to był dość mało humorystyczny, starał się być poważny i spektakularny do bólu. Wyszedł dość zwyczajnie, ot, jak odcinek gdzieś ze środka sezonu. Fabuła - ciekawa. Wciąż nie mam zamiaru zdradzać kto będzie głównym schwarz charakterem, ale spór będzie toczył się o znaczenie człowieczeństwa i pytanie, gdzie stoi jego granica. I czy w ogóle da się je zdefiniować. Udział gangu bardzo miły jak na początek sezonu, bo fajnie zobaczyć jakieś znajome twarze. Plus należy się też za końcowe momenty odcinka, krótką chwilę mamy okazję pooglądać ulubieńca fandomu. No i znajdują się też nawiązania do poprzednich odcinków - na przykład do The Bells of Saint John z sezonu 7. Nawet jeśli odcinek nie przypadł do gustu każdemu i nieco wynudziły ich takie realia i okoliczności, drugi powinien to wynagrodzić. Z zapowiedzi wynika, że ponownie będzie w tematyce sci-fi. Tymczasem zmykajcie odrabiać zaległości, a ja lecę oglądać drugi odcinek!