Od dwóch dni jestem wolnym człowiekiem. Tak jest, już nie mam pracy. To jest naprawdę śmieszne, zwłaszcza, że tę pracę dostałem na początku lipca. Dzisiaj jest 19. Doświadczenie zawodowe level hard. Najbardziej smutno jest mi dlatego, że nie dostanę tyle pieniędzy na ile na początku liczyłem, ale już planuję coś na sierpień, coby się nie lenić za bardzo i jeszcze coś zarobić na przyjemności. Płyty się same nie kupią!
Z kolei plusów teraz widzę całe stosy. Mogę na przykład jeść obiad o normalnej godzinie. Nie muszę wysłuchiwać ludzi jęczących do mnie jakieś bzdury przez telefon, które tak naprawdę mnie nie interesują. Mogę się częściej widywać z dziewczyną. I przede wszystkim dostrzegłem to, że mogę o większej ilości rzeczy pisać tutaj, na blogu.
Wcześniej to była dla mnie jedynie drobna odskocznia od rzeczywistości, teraz jednak mogę potraktować to bardziej na poważnie, urozmaicać trochę wpisy, które na pewno będą się tu pojawiały regularnie. Postaram się też, żeby były pół na pół luźne i profesjonalne. Tak jest, bardzo się zaangażowałem. Obecnie jestem w trakcie oglądania "Silent Hill", muszę dokończyć, a możliwe, że jeszcze tej nocy obejrzę "The Babadook", jeden z fajniejszych horrorów jakie obecnie grano w kinach. Możliwe też, że o tym drugim napiszę coś tutaj. Noszę się też z zamiarem opisania swoich wrażeń odnośnie "To Be Kind" Swansów, bo ta płyta i odczucia, które we mnie wzbudziła zasługują na oddzielny wpis. I jeszcze Doctor Who. I American Horror Story. I może jakiś przekrojowy felieton o Zeppelinach, albo komiksach, które czytałem. Mam masę pomysłów.
A co do pracy - nie lubiłem jej, wykańczała mnie. Była fajna atmosfera, ale klienci to w dużej mierze tępa hołota. I ona przecież ma zawsze rację. Polecam tylko cierpliwym.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą job. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą job. Pokaż wszystkie posty
sobota, 19 lipca 2014
piątek, 4 lipca 2014
Wakacje i ich brak.
Już rozumiem jak czują się ludzie dorośli, dojrzali i poważni. Dlaczego? Otóż dlatego, że ostatnio postanowiłem wziąć się za pracę od wakacji. I udało mi się. Dlaczego tak postanowiłem? Cóż, jak w życiu każdego młodego człowieka pojawia się miliard okazji do wydania pieniędzy, a ja chciałem powstrzymać te okazje przed umykaniem mi. Naprawdę, bardzo się cieszę, że udało mi się to ogarnąć, ale z drugiej strony jest mi tak inaczej, tak dziwnie, że już nie mam tyle wolnego ile zawsze. Coś kosztem czegoś, no nie? Na co tak bardzo potrzebuję pieniędzy?
Przede wszystkim, wybieram się na Off Festival i chcę jakoś na nim przeżyć przez te parę dni, choć już teraz wiem, że będzie to niemały survival. Chciałbym sobie kupić laptopa, bo mój siedmioletni rzęch powoli obumiera w oczach. Muszę wymienić struny w gitarze, bowiem od dawna gram na fabrycznych i już mnie denerwują. Ale w sumie i tak będę miał sporo wolnego czasu. Mogę się wysypiać, bo zawsze mam na 15 i siedzę do 21. To dziwne, nie mieć wakacji. Zawsze chciałem utrzymywać się z pisania. Zawsze chciałem napisać książkę, która byłaby naprawdę dobra i stałaby się znana i lubiana. Mam setki pomysłów, więc może jeszcze coś się z tego wykluje. Ostatnio też myślę na poważnie o pisaniu o muzyce, ale tak profesjonalnie. No bo w sumie, muzyka to moja pasja. Jakoś sprawdzam się w opisywaniu jej (choć ponoć pisanie o muzyce, to jak tańczenie o architekturze) i naprawdę to lubię. Wystarczy pisać to, co się czuję, no i znać też zaplecze danej muzyki. Aby kompletnie nie stracić życia w sobotę idę na Open'era, bo grają The Horrors. Uwielbiam The Horrors. Przynajmniej tych starych. Mam nadzieję, że nie będą JEDYNIE promować nowej płyty. Jest strasznie hipsterska, ale w moim odczuciu nieco powtarzalna.
Hm. Właściwie to już sam nie wiem o czym ten blog jest i będzie. Pewnie o wszystkim. O tak. Po co się ograniczać do jednego tematu?
Przede wszystkim, wybieram się na Off Festival i chcę jakoś na nim przeżyć przez te parę dni, choć już teraz wiem, że będzie to niemały survival. Chciałbym sobie kupić laptopa, bo mój siedmioletni rzęch powoli obumiera w oczach. Muszę wymienić struny w gitarze, bowiem od dawna gram na fabrycznych i już mnie denerwują. Ale w sumie i tak będę miał sporo wolnego czasu. Mogę się wysypiać, bo zawsze mam na 15 i siedzę do 21. To dziwne, nie mieć wakacji. Zawsze chciałem utrzymywać się z pisania. Zawsze chciałem napisać książkę, która byłaby naprawdę dobra i stałaby się znana i lubiana. Mam setki pomysłów, więc może jeszcze coś się z tego wykluje. Ostatnio też myślę na poważnie o pisaniu o muzyce, ale tak profesjonalnie. No bo w sumie, muzyka to moja pasja. Jakoś sprawdzam się w opisywaniu jej (choć ponoć pisanie o muzyce, to jak tańczenie o architekturze) i naprawdę to lubię. Wystarczy pisać to, co się czuję, no i znać też zaplecze danej muzyki. Aby kompletnie nie stracić życia w sobotę idę na Open'era, bo grają The Horrors. Uwielbiam The Horrors. Przynajmniej tych starych. Mam nadzieję, że nie będą JEDYNIE promować nowej płyty. Jest strasznie hipsterska, ale w moim odczuciu nieco powtarzalna.
Hm. Właściwie to już sam nie wiem o czym ten blog jest i będzie. Pewnie o wszystkim. O tak. Po co się ograniczać do jednego tematu?
Subskrybuj:
Posty (Atom)